Święconka Wielkanocna – czyli co powinno się znaleźć w koszyczku

J2

Już w najbliższą sobotę większość z Was będzie święciła pokarmy. To co znajdzie się w koszyczku ma znaczenie symboliczne, związane ze zmartwychwstaniem Chrystusa.

Ponieważ w tym roku przyjeżdżają do mnie rodzice, o święconkę muszę zadbać sama. Koszyczek zakupiony, serwetka też, wydawało mi się że również „wyposażenie” beztrosko sobie czeka w lodówce. A tu taki zonk.

Od kiedy pamiętam w koszyczku znajdowały się:

  • Jajka – symbol odradzającego się życia
  • Wędlina – symbol dobrobytu i dostatku
  • Chleb – symbol ciała Chrystusa
  • Sól – symbol oczyszczenia
  • Baranek  - symbol ofiary Baranka Bożego na krzyżu

Ponieważ chciałam mieć pewność, że niczego nie pominęłam zerknęłam co na ten temat piszą Internety. I co? Gdybym chciała zanieść do kościoła każdą z wymienionych rzeczy to chyba musiałabym posiłkować się koszem na bieliznę…

Oczywiście, wolnoć Tomku w swoim domku (czy tam koszyczku) i jeśli chcecie możecie dołożyć:

  • Ser – symbol przyjaźni między człowiekiem, a zwierzętami domowymi. Stwierdziłam, że ja z moim kotem mam świetny kontakt, więc tym razem sobie daruję
  • Pieprz – symbol  nieśmiertelności. Nikt nie jest nieśmiertelny jak się okazuje…
  • Masło – symbol dobrobytu. W sobotę ma być ponad 20 stopni, więc wolę nie ryzykować ;)
  • Chrzan – symbol goryczy męki Pańskiej
  • Babka – symbol doskonałości. Mimo, że jestem chodzącą doskonałością to prawie, prawie byłam skłonna dorzucić babeczkę do koszyka, ale doczytałam, że musi być upieczona własnoręcznie. No i masz babo placek czy tam babkę…
  • Woda – symbol przygotowania do nowego życia. Ponieważ nie mam w planach nowego życia, to na wszelki wypadek też nie dorzucę. Lepiej nie kusić losu ;)

 Moja mama zawsze ozdabiała koszyczek bukszpanem, przykrywała potrawy ręcznie robioną babciną serwetką, dokładała małe kurczaczki i wysyłała mnie razem z dziećmi z bloku do kościoła. W sumie zrobiła to tylko raz… Wracając zjadłam chyba wszystko co poświęciłam chwilę wcześniej. Oprócz soli. Mina mamy bezcenna. Potem chodziłam już razem z nią.

Jako nastolatka miałam etap, kiedy kategorycznie odmawiałam biegania z koszyczkiem. Uważałam, że to totalna wiocha. Zmieniłam zdanie jak zobaczyłam, że młode karki z mojego bloku (nie mylić z młodymi wilkami) zazwyczaj wystylizowane w dres, śmigają w białych koszulkach ze święconką aż miło. Musiałam to zobaczyć z bliska…

Od lat wracając do domu rodzinnego na święta, umawiam się na święcenie z moim przyjacielem. A Święta Wielkanocne oczywiście z czasem nabrały właściwego sensu i znaczenia.

W tym roku pierwszy raz robię wszystko sama od A do Z. Dzisiaj zrobiłam próbę generalną i nawet pomalowałam jajka. Spokojnie… nie będą czekać do soboty, już je zjadłam ;)

OCZYWIŚCIE PUSIA KONIECZNIE MUSIAŁA MI POMAGAĆ W MALOWANIU JAJ :)

OCZYWIŚCIE PUSIA KONIECZNIE MUSIAŁA MI POMAGAĆ W MALOWANIU JAJ :)

Author: Ania

Share This Post On

Submit a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

A TE WPISY JUŻ CZYTALIŚCIE?close